Tak, tak byliśmy grzeczni a do picia otrzymaliśmy tylko picollo nie ze względu na nasz wiek , ale niestety dlatego że większość osób przyjechała samochodem z dalekich stron :] . Cóż....podsumowanie tego roku wygląda tak sobie... na początku stycznia 2012 roku dostałam swojego kochanego pieska , o imieniu Daisy. Najkochańszy kundel na świecie ! W lutym poznałam napawdę wielu wspaniałych ludzi bez których teraz nie mogłabym się obejść. Cóż za ironia.. z pozoru nie znajomi ludzie okzaują sie być tymi bez których potem nie umiesz życ.. . Marzec właściwie nic nie przyniósł nowego do mojego życia no chyba , ze to , że caly czas rozwijała sie moja znajomosć z pewnymi osobami, to że zaczełam się zmieniać i podjełam bardzo ważna decyzję w swoim życiu o ktorej niestety nie moge wam powiedzieć a którą spełniłam w maju . Kwiecień był jak zawsze piekny, pełen wspomnień i wariacji których nigdy w zyciu nie zapomne . Zawsze w tym okresie mam takie przebłyski pełnego optymismu i pełni życia , energii jaka mnie otacza. Maj jak zwykle majowy czyli majówki organizowane co tydzień. Uwierzcie mi ,że naprawde przejadły mi sie potrawy z grila . Niestety pomimo tej spełnionej decyzji w moim życiu która trwa dom dziś i radości która temu towarzyszyła, miałam też złe wspomnienia z tego okresu .Czerwiec! Poprawianie ocen, sprawdziany, kartkówki, stres..no ale juz pod koniec poczułam wakacje i wszystko zaczeło sie zmienaic na lepsze . Wszystkiego dopełniła 25 rocznica ślubu moich rodziców organizowana jak zwykle przeze mnie i mojego brata. Powiem wam, że impreza była naprawdę świetna :) Lipiec i wakacje! Jak zwykle z resztą udane :) dwa wesela w mojej rodzinie już na samym początku Lipca, wyjazd na kolonie i poznanie kolejnych 15 osób odgrywajacyh dzis ważna rolę w moim życiu. Drugi tydzień kolonii trwał aż do sierpnia więc już miałam zajecie . Potem reszta wakacji zleciała bardzo szybko niestety pod ich koniec wszystko sie zepsuło , miałam fatalny humor i z ociaganiem wróciłam do szkoły. Od zawsze to powtarzałam i powtarzać będe - nienawidze jesieni. Jeszcze jak mam dobry humor to tak - wszystko w porządku ale jesień tego roku była najgorszym okresem w moim życiu. Mój brat się wyprowadził z domu. Tak wiec wrzesień , październik , listopad wspominam bardzo nie miło. Ale czasem już nas tak dopada ta jesienno-zimowa depresja. Wiedzialam ,że minie i choć było mi cieżko ze swiaodmoscia że nie ejstem tego taka pewna, to przetrwałam i grudzień przyniósł mi najwspanialsze niespodzianki w historii niespodzianek. Ze strony moich rodziców, rodzeństwa, przyjaciół , znajomych. I to tak naprawdę dziwne, ale teraz jest już wwszystko w porządku i takie mam postanowienie noworoczne - żeby zawsze dostrzegać tą lepszą strone sytuacji.
A wy jak spedziliscie ten rok? Co udało wam siez robić i jakie macie postanowienia noworoczne? Piszcie! :)